Z Porto do Bragi

2 stycznia rano ruszyliśmy w czwórkę pociągiem z Porto do Bragi. Po przyjeździe do Bragi podzieliliśmy się. Ja z kolegą z Polski postanowiliśmy najpierw zobaczyć Guimarães, więc szybko poszliśmy do informacji turystycznej, żeby dowiedzieć się gdzie jest dworzec autobusowy.

Ku naszemu zdziwieniu gdy weszliśmy do punktu informacji pani spytała nas skąd jesteśmy. Dostaliśmy mapkę z krótkimi opisami po polsku.

Mapka w Bradze po polskuZnaleźliśmy dworzec i pojechaliśmy do Guimarães.

Guimarães

Jadąc autobusem zauważyliśmy stadion i wysiedliśmy na przystanku obok niego.

Stadion w Guimaraesu

 

Następnie odwiedziliśmy informację turystyczną i obeszliśmy miasteczko według wskazówek pani z informacji.

Pogoda dopisywała, a miasto okazało się być bardzo ładne.

2013-01-02 11.46.08Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes Guimaraes

Po zwiedzaniu wróciliśmy do Bragi.

Braga

Tutaj zmarnowaliśmy trochę czasu, Bo chcieliśmy zobaczyć Sanktuarium Dobrego Jezusa, jednak droga okazała się zbyt długa – resztę Bragi zwiedzaliśmy po zachodzie słońca, szukając kolejnych zabytków z mapki.

Miasto również okazało się bardzo ładne, ale nie było czasu na przyjrzenie się mu z bliska.

Noc spędziłem z dwoma koleżankami u Ronaldo – hosta z Couch Surfingu.

Zrobiliśmy coś typu spaghetti i najedliśmy się do syta. Następnego dnia miałem zaplanowany tylko powrót.

Powrót autostopem

Pierwszy raz jechałem autostopem sam – chciałem zobaczyć jak to jest. Po jakiejś godzinie wędrówki  w stronę wylotówki z Bragi stanąłem na chodniku przed skrzyżowaniem. Po jakichś 15 minutach zatrzymał się facet, jechał w stronę Porto, zostawił mnie na stacji benzynowej przed Porto. Tam próbowałem coś złapać przy wyjeździe, ale nie szło to najlepiej. Po 40 minutach stania podszedłem do samochodów w których byli ludzie, udało się przy drugim aucie. Jechali do Aveiro, zostawili mnie na stacji przed zjazdem w stronę Viseu. Stamtąd, po jakiejś pół godzinie przybrał mnie starszy pan – mógł mieć jakieś 75 lat. Trochę się bałem z nim jechać, bo zapominał o wyłączaniu kierunkowskazu;) Zostawił mnie na stacji przed Viseu, gdzie, po dłuższym czasie stania na wyjeździe wszedłem do bufetu rozglądną się czy nie ma tam kogoś kto zabrałby autostopowicza. Długo nie musiałem czekać. Jeszcze nikogo nie spytałem, a już patrzył na mnie facet, kierowca tira. Jechał do hiszpanii, dobrze mówił po angielsku. Wyrzucił mnie w Guardzie. Myślałem, że z Guardy też złapię stopa, ale miałem do przejścia całe miasto i w międzyczasie zrobiło się ciemno i chłodno. Postanowiłem wrócić autobusem.

Podsumowanie

Nie sądziłem, że podróżowanie stopem sprawi mi tyle radości. Po powrocie byłem dumny, że udało mi się tak spędzić dzień.

Zauważyłem też, że na stacjach benzynowych warto pytać się kierowców czy mogą mnie przybrać, a nie stać jak kołek przy wyjeździe i czekać.

Przejechany dystans autostopem: ok 240 km

W sumie autostopem przejechałem: ok 700 km