W dniach 15-19 stycznia pojechaliśmy „w pięciu chłopa” na Maderę.

Humor dopisywał nam od samego początku do końca.

Przylecieliśmy na wyspę, odebraliśmy Ibizę z wypożyczalni, kupiliśmy namiot. Nocowanie w namiocie i samochodzie okazało się strzałem w dziesiątkę. Zwiedziliśmy na spokojnie wszystko co chcieliśmy, nie musieliśmy płacić za hostel i wybieraliśmy coraz to inne miejsca do nocowania.

Każdemu polecam odwiedzić Maderę – piękna wyspa, wspaniałe widoki. Jeśli do tego ma się dobrych kompanów podróży otrzymujemy receptę na idealną wyprawę.

Poza tym, że pogoda nam dopisała przez wszystkie dni, jestem bardzo zadowolony, bo wyszliśmy na najwyższy szczyt wyspy, zwiedziliśmy miasteczka. Przez dwa ostatnie dni udało nam się poleniuchować, złapać trochę słońca i wykąpać się w oceanie. Mało kto może się pochwalić, że w środku stycznia, w środku zimy wygrzewało się na plaży.

Całości nie da się opisać, dlatego zapraszam do galerii, choć to pewnie i tak nie odda nastroju, który panował na wycieczce.